CZY LITERATURA MOŻE BYĆ ZBRODNIĄ? – Wiesław Sokołowski

Zaktualizowano: 1 sty

Przeglądałem swoje archiwum

i wpadł mi w ręce artykuł, o którym właściwie zapomniałem

a teraz na nowo go w sobie odkrywam


Wiesław Sokołowski LITERATURA

NARZĘDZIEM ZBRODNI?

Przeglądałem swoje archiwum i wpadł mi w ręce artykuł, o którym właściwie zapomniałem a teraz na nowo go w sobie odkrywam.

Blisko 40-ci lat temu Edward Hołda napisał o ZA piękny esej, wydrukowany w tygodniku „LITERATURA”

w piśmie, które w latach mojej młodości było czymś ważnym opiniotwórczym, bo innych pism nie mogło być.

Na stronie tytułowej wybito grubą czcionką słowa:

człowiek jest żywym dziełem sztuki

idąc dalej:

coraz częściej zastanawiam się i sam siebie pytam : czy literatura, która pomaga propagować czy wręcz legalizować zbrodnię

– czy przez to ona sama nie staje się nią? czy uważanie, że zbrodnia to konieczność wyższego rzędu bo przecież ona buduje postęp, buduje wolność i piękne życie dla wybrańców

– czy taka literatura nie staje się zbrodnią?

wreszcie lansowanie poglądu, że zabijanie jest mało estetyczne

więc najlepiej pozostawić tę formę aktywności specjalistom i ślepemu losowi.

Oto pytania, które kołaczą mi się w głowie od wielu lat a teraz w szczególny sposób nie dają mi spokoju.

I nieraz sam sobie odpowiadam:

tak, literatura jest narzędziem zbrodni i my tutaj z ZA doświadczyliśmy niejako na własnej skórze działalności tych – „literatów ” tych – „administratorów” tych – „mądrali”, którzy zawłaszczali swoją „służbową nieprawdą” z jednej strony, z innej zaś swoim psychicznym zaniedbaniem czy wręcz uczoną ślepotą;

zawłaszczają także i teraz całą przestrzeń publiczną realizując z zadartym noskiem te różne dziwne robótki,

niewiele mające wspólnego z nami, z naszą polską racją stanu z naszą kulturą.

Bo przecież ważniejsza jest poezja europejska czy festiwal poezji światowej. (ha,ha)

Ps.

W internecie znalazłem informację,

że UNIWERSYTET WARSZAWSKI - poloniści - organizuje w tych dniach

sesję naukową.

Odkryłem tam w materiałach programowych swoje nazwisko.


Nie wiem jakie intencje przyświecały organizatorom owego spotkania nazwanego szumnie sympozjum.

Nie wiem też, czy młodzieży tej pozwolono by zapytać się swoich profesorów oraz czy ta obecna młodzież ma potrzebę stawiania takich pytań:

Czy literatura może być zbrodnią?

Poniżej esej EDWARDA HOŁDY Z ROKU 1977




Więcej

11 wyświetleń

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie