Wiesław Sokołowski - trwanie - pismo literackie 2016                                       Zrzeszenie Artystyczne ZA

















 
Rok założenia: 1986
ISSN 1507-9341

słowo o
TRWANIU

trwanieza@gmail.com 

Kliknij na miniaturkę, aby powiększyć zdjęcie. Kliknij "zamknij", aby wyjść.


WIESŁAW SOKOŁOWSKI
red. naczelny "Trwania"


***


Wywiady

z Wiesławem Sokołowskim



*

PRZYZWOICI


BANDYCI


> część pierwsza

> część druga

> część trzecia


*

I tego będę się 

nadal trzymał


> rozmowa


*

CIĄGLE  NAS  UCZĄ  
JAK  MAMY
SKAKAĆ  PRZEZ  KIJ

czyli jak sobie sami szkodzimy
> wywiad


*

Ptaki Niezwyciężone
Polskie Niezalezne Media


*

wywiad z 2004

*

Zygmunt Trziszka (1937-2000)
tak pisze:

Wracając do Sokołowskiego - mamy do czynienia z prekursorem, mamy do czynienia z autorem, który nie pisze po to, żeby w ogóle pisać, tylko pisze dlatego że musi, że dyktat rzeczywistości go tak miażdży, maceruje, niszczy, że on się zachowuje adekwatnie do tej sytuacji, do tego położenia, że po pierwsze chce przetrwać ten okres, no, koncentracyjny. Przede wszystkim to wmawia sobie, że nie jest tak strasznie, bo przecież jak ktoś jedzie kolejką EKD, a jego kolejka w stronę Rawki podobna jest do EKD. To nie były warunki okupacyjne, że nagle ktoś leży, ktoś zabity, ktoś roztrzaskany – i właściwie mord psychiczny, to jest podstawowa forma morderstwa, która uprawiana jest w czasach wyspecjalizowanego, a bez mała skomputeryzowanego totalitaryzmu.

więcej




***


KALENDARIUM ZA


***

WIESŁAW SOKOŁOWSKI
i jego książki

Kliknij na miniaturkę, aby powiększyć zdjęcie. Kliknij "zamknij", aby wyjść.




 

FILM SZTUKA KASY

www.youtube.com/watch_popup 

FILM WIERSZ PRZESŁANIE
www.youtube.com/watch_popup

FILM ODEZWA DO WSTYDU
www.youtube.com/watch_popup

FILM ODEZWA DO KOŁKA W PŁOCIE
www.youtube.com/watch_popup

FILM ODEZWA DO NIKOGO
www.youtube.com/watch_popup



Sokół w Belwederze

Kancelaria Prezydenta
Rzeczypospolitej Polskiej
zaprosiła Agnieszkę
i Wiesława Sokołowskich
do BELWEDERU dnia
26 stycznia 2010 roku,
gdzie o godzinie 13 – tej
odbyła się ceremonia
odznaczenia Wiesława
Sokołowskiego Krzyżem
Kawalerskim Orderu
Odrodzenia Polski

Do najważniejszych
odznaczeń państwowych
należą: Order Orła
Białego, Order Virtuti
Militari i Order
Odrodzenia Polski,
a także Order Zasługi
Rzeczypospolitej Polskiej .
Zgodnie z ustawą z
16 października 1992 r.
o orderach
i odznaczeniach
( Dz. U. z 1992 r. nr 90,
poz. 450, z późn. zm.),
ordery przyznaje
prezydent RP z własnej
inicjatywy oraz na wniosek
premiera bądź Kapituły
Orderów.

Order Odrodzenia Polski
ustanowiony w 1921 r.
nadawanyjest za wybitne
zasługi położone w służbie
państwui społeczeństwu,
a zwłaszcza za wybitne
osiągnięcia w działalności
publicznej podejmowanej
z pożytkiem dla kraju, za
szczególne zasługi dla
umacniania suwerenności
i obronności kraju, dla
rozwoju gospodarki
narodowej, służby
publicznej, za wybitną
twórczość naukową,
literacką i artystyczną,
za wybitne zasługi dla
rozwoju współpracy
Rzeczypospolitej Polskiej
z innymi państwami
i narodami.

Kliknij na miniaturkę, aby powiększyć zdjęcie. Kliknij "zamknij", aby wyjść.



***

NAGRODA
PREZYDENTA
SKIERNIEWIC




***

WIESŁAW  SOKOLOWSKI 

BRAK

HONORU ?

 

1.   zaszczuli nas

swoimi ideologiami

swoimi utopiami

swoimi poetami

 

2.   zaszczuli nas

swoimi urojeniami

swoimi uproszczeniami

swoimi filozofami

 

3.   zaszczuli nas

swoją przewrotnością

swoją przebiegłością

swoją kłamliwością

 

4.   zaszczuli nas

swoją bezczelnością

swoją pazernością

swoją bezkarnością

 

5.    zaszczuli nas

swoja służalczością

swoją nikczemnością

swoją żygliwością

 

6.    zaszczuli nas

swoim szulerstwem

swoim szalbierstwem

swoim zdzierstwem

 

7.    coda

oto ich czyn:

brak honoru

oto ich przesłanie:

brak danego nam

              i Bogu

s ł o w a

12.09.2015

 

***

WIESŁAW SOKOŁOWSKI

By Poetów

nie zabijano ?

                                                            

- G. B. 


1.

chodzi

o to

 

by szubrawcy

nam historii

na naszą zgubę

nie pisali

 

by chamów

i prostaków

na prezydentów

nam nie

wybierano 

 > więcej


 


MIECZ

za tych bandziorów
co nas nachodzą
tutaj latami
przepraszam cię żono


za te kanalie
co od zawsze
po cudzych kątach
grzebią, węszą, szperają
przepraszam cię żono


za tą sobaczą swołocz
co Polskę
na oczach naszych
z żywej skóry obdzierają
przepraszam cię żono


za ten pomiot odmóżdżony
co od wielu pokoleń
jest pod jawną i skrytą
ochroną
przepraszam cię żono


za tych co zdradę
bez cienia żenady
pod niebiosa wychwalają
przepraszam cię żono


nie mogę się
z tym wszystkim pogodzić
więc z obawy i z lęku płyną
moje słowa


przepraszam cię
za każdy szary dzień
i za nic też


przepraszam cię żono
moja żono


Rawka
marzec 2012



***

POMNIK
UMARŁYCH
I ŻYWYCH



Krzyż z Krakowskiego

Przedmieścia

wzniesiony z lęku i trwogi

milionów

uświęcony –

naszą pieśnią

naszą mową

ma nie istnieć ?


Krzyż

i polskie kobiety

pod nim bite

azjatyckim sprytem

ma nie istnieć ?


Krzyż

wyświęcili

i wyparli się go zarazem

hierarchowie

judasze

ma nie istnieć ?


Krzyż

i otchłań co rośnie w nas

otchłań soczysta zielona

tak jakby z niej miała być

rzeźbiona suwerenna

korona

ma nie istnieć ?


Krzyż

szczerości, prawości

szacunku i godności


żywy ogień chwili

jeśli zapłonie staje się –


i wiecznością i pomnikiem

umarłych i żywych

ma nie istnieć ?


Rawka, dnia 25 października 2010 roku

***

CO CI ZROBIONO
POLSKO

- Jerzemu Juliuszowi Emirowi


1.

co ci zrobiono

Polsko

jakiż to koń

trojański

wjechał w progi

twe niezdobyte

i w serca

niezwyciężone…

 

2.

co ci zrobiono

Polsko

o, córo

nieba i ziemi

panno dojrzałych

kłosów zatracenia

pachnących pól

łubinu

jaśminu

wyciętych skrycie

spod okna

dzieciństwa

mego

co ci zrobiono?

 

3.

co ci zrobiono

Polsko

… powolutku idziem…

… powolutku myślem …

… potaniutku żyjem …

bo nie sposób siać

ani nadziei

ani dochodzić

praw swoich

 

4.

co ci zrobiono

Polsko

ja

schylony stoję

w środku nocy

swojej

ot, gałąź

a na niej nie ptaki

- na niej powróz

zawieszono

ot, życie

a w nim nie radość

- w nim zdradę

wywyższono

- to ci Polsko zrobiono

- to ci Polsko zrobiono



druk "Trwanie pomimo"
str 140 rok wydania1993


WIESŁAW SOKOŁOWSKI

***

OPINIE

 


Wiesław Sokołowski
- jeden najwybitniejszych
współczesnych polskich
poetów. Urodzony w 1944 r.
W latach 60 i 70 był
organizatorem niezależnego
środowiska twórców ZA.

Przez długie lata inwigilowany
przez PRL- owską służbę
bezpieczeństwa.

Redakcja Nieznany Świat
1/2007


Czy Sokołowski
jest męczennikiem za sztukę?
Wskazywałoby na to blisko
40 lat ustawicznej walki
o jej pryncypia i tyleż lat
wyniszczającej (w każdym
wymiarze) opozycyjności.
Jednak w jego wygłosach
niewiele jest kombatanctwa,
więcej zaś poczucia powinności
artystycznej, wierności sztuce
i samemu sobie.
Pośród żyjących obecnie
w Polsce, aktywnych twórców
poetów, niewielu może
szczycić się podobną
konsekwencją koncepcji
dzieła poetyckiego oraz wizji
posłannictwa człowieka sztuki,
co uparty “samotnik” z Rawki.

P. K.
NORMALNOŚĆ KONSEKWENTNA
Miesięcznik Literacka Polska
(1-2) 2003


Sokołowski ceni tradycję i ufa
trwałym wartościom (...)
Wspinając się ku górze,
pragnie unieść również świat.
Aby jak Atlas podtrzymać rozwój
najmniejszych nawet istot.

S. S.
BOŻE CHROŃ SOKOŁOWSKIEGO
Miesięcznik literacki
AKANT (Nr 6) 2003


Wiesław Sokołowski jest
jednym z najciekawszych
polskich poetów, a ja
poświęciłem mu kiedyś,
jeden ze swoich najważniejszych
reportaży. Nosił tytuł “Trzynasty
Krąg Sokoła” i został
opublikowany w 1988 r.
w tomie “Schody”, za który
dostałem wyróżnienie
“Życia Literackiego”.

M. R.
PRZYPADKI METAFIZYCZNE,
2002

***

WIESŁAW SOKOŁOWSKI jest
pomysłodawcą, organizatorem
ZRZESZENIA
ARTYSTYCZNEGO "ZA"
zarejestrowanego w lutym
1981 roku.

ZRZESZENIE
ARTYSTYCZNE „ZA"

jest organizacją twórców
profesjonalnych
- poetów, malarzy, grafików,
rzeźbiarzy, muzyków,
architektów, filmowców,
krytyków sztuki.

Zrzeszamy twórców z całego kraju.

Celem naszej organizacji jest:

1.Tworzenie nowatorskich wartości w sztuce.
2. Integracja różnych środowisk twórczych dla jedności dalszego rozwoju kultury narodowej.

Grupa poetycka „ZA" powstała
w roku 1973 z inicjatywy
WIESŁAWA
SOKOŁOWSKIEGO.
Bezpośrednim impulsem
powstania grupy „ZA" była
śmierć samobójcza
utalentowanego malarza
EUGENIUSZA WYGOCKIEGO
„Benia".
Miejscem działalności „ZA"
stała się winiarnia „U Hopfera"
znajdująca się
na SZLAKU KRÓLEWSKIM
w WARSZAWIE
(Krakowskie
Przedmieście 53).

Zarząd
Zrzeszenia Artystycznego ZA

***

 

Strona główna / Trzeci obieg / PRYZWOICI BANDYCI cz. 5 WIESŁAW SOKOŁOWSKI

PRYZWOICI BANDYCI cz. 5 WIESŁAW SOKOŁOWSKI

 
 wywiad z WIESŁAWEM  SOKOŁOWSKIM


PRZYZWOICI  BANDYCI

CZĘŚĆ PIĄTA

 
 Kilka rozmów już przeprowadziliśmy, dotykaliśmy różnych spraw związanych nie tylko  z Twoją twórczością.  Dziś wszyscy tacy jacyś rozpolitykowani, jak to jest u ciebie z tą polityką.

 
- Jako młody człowiek nie zdawałem sobie sprawy tak do końca w jakiej żyję rzeczywistości. Ale były takie momenty, które wryły się w moją pamięć  i stały się takim punktem odniesienia na przyszłość. Oto jeden z nich. Rok 1968 i tzw. wydarzenia marcowe. Miałem próby ze swoim zespołem literackim  „So-Doma” w piwnicy „Largaktil” na Rynku Starego Miasta w Warszawie. Próby odbywały się w godzinach południowych. Po jednej z nich wracałem już  dziś  nie żyjącym malarzem Grzegorzem Paciorkiem. 
 

Z „Largaktilu” idzie się koło
 Bazyliszka, następnie  z Rynku Starego Miasta wchodzi się  w ul. Świętojańską przechodząc obok Katedry św. Jana. 
 
Widok na Plac Zamkowy ze Świętojańskiej był inny niż dziś. Wtedy nie było jeszcze Zamku Królewskiego, tylko z ziemi na kilkadziesiąt centymetrów  wystawały fundamenty.

 
Wychodzimy więc  na Plac Zamkowy i  widzimy jak od strony Krakowskiego Przedmieścia podjeżdża kilka autobusów z których wyskakują w dresach wysportowane osiłki. Łapią po drodze wszystko co się da, a przede wszystkim stojące tam ławki a także wyciągają płyty chodnikowe i z tymi ławkami i płytami owi „sportowcy” lecą nad trasę WZ, by przy okrzykach niewiadomego chowu rzucać owe przedmioty na jadące w dole samochody.

 
Wschodnia część Placu Zamkowego jest tarasem widokowym na Wisłę, na trasę WZ a teraz nawet widać Stadion Narodowy.  Kiedy podejdziesz z tej strony  na kraniec Placu Zamkowego, to widać jak kilka metrów w dole  suną non stop tramwaje, autobusy, samochody. I na to wszystko, na naszych oczach,  leciały wtedy  płyty chodnikowe,  ławki w okuciach żelaznych. Czy ktoś tam był na dole i czy coś jechało – nie wiem.

Staliśmy jak  wryci, zszokowani wręcz sparaliżowani. Ta nawała trwała dobrych kilka minut – a „sportowcy” jak zjawili się nie wiadomo skąd, tak zniknęli niewiadomo gdzie. W pewnym momencie jakby rozpłynęli się w powietrzu. Więc my z Grzesiem idziemy dalej a dochodząc do środka Placu Zamkowego widzimy, że zjawia się kolejna partia autobusów z których tym razem wylewa się sławetne MO z pałami i zaczyna okładać ducha winnych przechodniów. Co więcej, okrąża ich i parceluje w takie kilkunastoosobowe grupki.

 
Te otoczone przez MO grupki ludzi -  a tą akcją jest objęty cały Plac Zamkowy -  są poddane procedurze ustalania tożsamości .
 
Nas  z Grzesiem otoczono tuż przy dzwonnicy kościoła św. Anny. Postawiono pod murem, kazano ręce podnieść do góry i założyć je na kark. Następnie odwrócono nas twarzą do ściany.

Pamiętam jak dziś te kopnięcia w kostki u nóg, gdzie odruchowo nogi rozstawiały się w takim rozkroku. Tak staliśmy kilka dobrych minut. Kątem oka widziałem jak delikwenci pod murem są rewidowani. Osoba wyznaczona do tego celu wyciągała portfel  i  grzebiąc w nim z reguły znajdowała tam dowód osobisty, który  podawała oficerowi  w rogatywce.

Pamiętam
że oficerek był taki mały,  z trzema gwiazdkami i w czarnych skórkowych rękawiczkach. Te rękawiczki musiały bardzo przylegać do dłoni i palców, gdyż bez trudu mógł w nich przeglądać dowód  osobisty. Pamiętam także, że miał przewieszoną przez ramię także ze skóry taką  „oficerkę”.  


Czyli,  dowód osobisty brał  „oficerek” w swoje czarne skórkowe rękawiczki  i   w wielkim skupieniu przeglądał stroniczka  po stroniczce. Robił to wolno, jak na zwolnionym  filmie.   Po przejrzeniu - jednych puszczał innych nie – tych których zatrzymywał,  pojedyńczo w asyście  dwóch funkcjonariuszy odprowadzało   do autobusów, których coraz więcej pojawiało się na Placu Zamkowym.
 
Miałem na sobie taką obszerną zieloną kurtkę. W lewej kieszeni był portfel z dokumentami a w prawej kieszeni miałem młotek; szliśmy z próby, gdzie montowaliśmy jakieś elementy scenografii. 
 

projekt okładki

Gdy pomyślałem o młotku  i o tej rewizji co mnie czekała, zrobiło mi się  gorąco  –  pot oblał mnie  całego.
 
Stałem i czekałem na to co ma się za chwilę stać. Ruchu nie mogłem zrobić żadnego, bo ręce miałem na karku, nogi rozstawione. Każdy nawet najdrobniejszy gest mego ciała nie umknąłby uwadze kilku stojących gliniarzy z pałami w ręku i z bronią przy pasie.
 
Staliśmy z Grzesiem i czekaliśmy co z tego wyniknie. Najpierw Grzesiu, przeszukali go i znaleźli legitymację  w  której było napisane, że jest zameldowany w „Dziekance”.  „Oficerek” coś zagadnął do niego. Grzesiu coś mu powiedział wskazując na mnie.  Instynktownie odwróciłem się do nich i opuściłem ręce. Następnie z kieszeni wyjąłem portfel, wyjmując legitymację szkoły muzycznej, gdzie także był mój meldunek w „Dziekance”.  Twarz  „oficerka” rozchmurzyła się, popatrzył  wręcz z sympatią na nas i puścił nas wolno. Kordon  glinarzy rozstąpił się i my z Grzesiem powędrowaliśmy sobie  dalej.  
 
 
Książka nad którą pracujesz już wiele lat, która nosi tytuł  „ Sprawiedliwość (?) – czyli 40 lat sądzenia, grabienia prześladowania”, co się z nią dzieje?

 
- Dochodzę do niej, bo to ogrom przeróżnych, właściwie uwłaczających godności człowieka faktów, ale by dać to czytelnikowi do przeczytania, to   materiały te powinny być bardzo klarowne a teksty jasne wręcz przezroczyste. Oto jeden z rozdziałów, który już lata w internecie: 
Ktoś powie, że jest to książka pisana pod tezę, że sądy są złe, że ludzie tam pracujący są zdemoralizowani, że jest to właściwie taki motłoch, który został przebrany w te różne togi, by nie tyle sądzić, ale by niszczyć to co jest  przewidziane do zniszczenia. Oczywiście, tak, ta książka jest pisana pod taką właśnie tezę, a dlatego tak jest pisana, bo sam na własnej skórze doświadczyłem działalności tej antypolskiej mafii. Doświadczyli tego samego moi rodzice, podejrzewam, że taki los może spotkać  moje dzieci. 

Idąc dalej:   
Lepiej być nadzorcą niż być samemu nadzorowanym, taki wybór daje się tylko narodom podbitym, przeznaczonym do likwidacji. 
 
Ale by się nie wgłębiać zbyt daleko dotknę tylko jednego problemu, a mianowicie „niezawisłości sędziów”. 
 

Dom rodzinny poety w szacie zimowej, w którym mieści się także
siedziba Zrzeszenia Artystycznego ZA i redakcja pisma literackiego TRWANIE

I nie będą to moje słowa, ale posłużę się wypowiedzią prof. Janusza Trzcińskiego (Rzeczypospolita 7 stycznia 2015). Otóż profesor pisze: Zachowanie sędziów wynika niekiedy ze złego rozumienia niezawisłości sędziego. Ona nie jest dla sędziego, ale ze względu na dobro wymiaru sprawiedliwości  jemu jest dana. Tak trzeba odczytać niezawisłość sędziowską. Nie można jej traktować jako prawa sędziego. Owszem, to prawo jest mu dane, jak pensja, postępowanie dyscyplinarne, immunitet. Ale nie dlatego, że sędzia jest taki ważny i trzeba go chronić. To wszystko jest po to, żeby sędzia prawidłowo sprawował wymiar sprawiedliwości. Niestety, niektórzy tego  nie rozumieją.                                                                                                             
 
 Obawiam się, że sędziowie to bardzo dobrze rozumieją i po prostu wiedzą kogo mogą bezkarnie skazać, a kogo nie; komu dokopać, rozłożyć finansowo na łopatki a kogo wesprzeć nawet nieraz niebagatelną kasą stosując różne właściwie oszukańcze procedury.

Innymi słowy można tą mroczną stronę naszych sądów wyrazić językiem ludowym a zarazem dosadnym, że  „kurwa kurwie łba  nie urwie”.

Skąd  ci sędziowie czerpią taką wiedzę kogo można kopnąć a komu nawet ewidentne przewinienia umorzyć i to wbrew nawet zdrowemu rozsądkowi czy nawet wbrew  faktom  –  i na to też można znaleźć prostą odpowiedź.  


 
 Tak łatwo mieć do kogoś pretensję, ale prawo jest prawem - a sąd jest przecież sądem.

 
- Chyba żartujesz, przepraszam, chyba masz jakąś zaćmę umysłową. Przecież najgorsze zło włącznie z obozami koncentracyjnymi, gułagami, przecież to wszystko powstawało zgodnie zawsze z prawem.

Rozstrzeliwano, mordowano, gwałcono  zgodnie z prawem. Przecież teraz co się dzieje – okrada  się nas a właściwie rujnuje i rabuje przecież także
zgodnie z prawem.

 
Kiedyś, kiedy byłem takim nieopierzonym dwudziestolatkiem, zostałem zaproszony do Nowego Sącza, przez kolegę ze szkoły muzycznej. Andrzej, bo tak miał na imię mój kolega, grał  fenomenalnie na skrzypcach. Była noc sylwestrowa i mój kolega miał mieć koncert na balu sylwestrowym w leśniczówce (o ile pamiętam gdzieś w okolicach Rytra). Dał mi skrzypce, dał mi adres leśniczówki i prosił bym tam pojechał i że tam się spotkamy, bo on po drodze ma coś jeszcze do załatwienia.

 
Wziąłem pod pachę futerał ze skrzypcami i pojechałem pod wskazany adres. Przedstawiłem się kierownikowi tego ośrodka, który okazał się dobrym znajomym mojego kolegi wirtuoza – bo  niezwykle serdecznie się mną zaopiekował. Do tego stopnia, że dostałem osobny stolik i bankietować mogłem na koszt firmy. Sala była wystrojona i zawalona  „wykwintnymi” damami i wymodelowanymi faciami. Orkiestra grzała, gorzała się lała. 

 
W pewnym momencie zaczęto wznosić toasty, a  z tych toastów zorientowałem się, że jestem na balu prokuratorów, sędziów.   Wznoszono ciągle nowe tosty i ciągle wygłaszano nowe przemówienia. Atmosfera gęstniała od gorzały, od wiwatów i od różnych pieśni.

Okrzykami przywoływano  liderów a im więcej ich wywoływano tym bardziej coś niedobrego zaczęło się unosić nad tłumkiem sylwestrowych gości.

 
Jeden  utkwił mi w głowie w szczególny sposób, bo stał się  osobą najważniejszą – pobił podobno swoisty  rekord.  Środowisko sędziów i prokuratorów  właśnie za tą jego skuteczność  wsadzania ludzi za kratki wyraziło swoje uznanie i przyznało mu środowiskową nagrodę …

 
On w swym zapale osoby ważnej i docenionej,  co chwila wstawał i wrzeszczał „rebiata stakan”.  Co więcej, tak się rozochocił, że w pewnym momencie przy pomocy  swych kompanów wszedł na stół i gestem władczym kazał – wziąć   „stakan”, kazał napełnić „stakan” i kazał wypić „stakan”. 
 

Z osłupieniem patrzyłem jak te wyfryzowane pudła, które wręcz z uwielbieniem wykonywały polecenia swego „laureata” – wypijały  mrowie alkoholu i to do dna,  wyśpiewując różne czastuszki, dumki   i  jakieś inne przyśpiewki.

Baby oszalały, wywijały różne hołupce, a pokraczne to było, jakieś nieobyczajne, wręcz nieprzyzwoite.

Zaczęto domagać się koncertu skrzypka – a  ja z tymi skrzypcami na stoliku, dwoiłem się i troiłem wrzeszcząc, że już wirtuoz w drodze, że lata moment będzie.
 
Nie ma skrzypka  „stakan" w górę – i tak do rana dotrwałem.
 
No,   na pewno ta opowiastka powinna znaleźć się w Twojej książce.

 
 - Tak, mam masę różnych notatek, różnych dokumentów, oby to wszystko ożyło w mojej książce. Oblicze zbrodni może mieć twarz niewinnej osóbki – przecież nawet  w pozornie spokojnym nurcie życia można utopić każdego … 
 
Mówisz spokojny nurt  życia. Chyba tutaj w Rawce, nad przepiękną rzeką Rawką  (w roku ubiegłym rzekę Rawkę okrzyknięto najpiękniejszą w Polsce) chyba tu ci się żyje dobrze.  Miejsce tuż tuż przy stolicy. Super sytuacja. A może z okazji swoich 50 - lecia pracy twórczej masz jakąś prośbę do władz. Wal jest przecież okazja.

 
- Nie ma o czym gadać. Dostałem tyle wyróżnień, tyle dyplomów. Jak widzisz żyje mi się pięknie. Brzozy mi szumią w ogródku …
 

No tak, siedzimy sobie w ogródku, właśnie szumią brzozy. Ale co chwila włącza się dzwon i dzwoni niemiłosiernie.  Chyba w nocy wyłączają to szaleństwo. Przecież ten dzwon stoi  50 m od twoich okien – jak możesz w tym hałasie żyć. 
 
Przejazd zamykany jest z dwóch stron, działa sygnalizacja świetlna, chyba że w Twojej okolicy często jest mgła. Na czas mgły, proszę niech włączają sobie tą upiorną sygnalizację.
 








- Tak, tak, ale ja jestem tylko odznaczony Krzyżem Kawalerskim ORDERU ODRODZENIA POLSKI / POLONIA RESTITUTA przez Prezydenta Rzeczypospolitej i uhonorowany medalem  GLORIA  ARTIS przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego  -  ale nie jestem naczelnikiem, a ta rzeczywistość o której mówisz  to świat naczelników. 
 

Ja się do tej rozmowy przygotowałem. Oto dokument mówiący o tym, że kilkanaście lat temu ten dzwon został wyłączony i co się stało, że nadal on dzwoni.
 
- Nie wiem co się stało, może to jest jakiś inny wymiar walki z hałasem. Może naczelnicy uznali, że tacy ludzie jak Ty czy ja, to jesteśmy ludźmi zakwalifikowanymi na przemiał przez hałas.    Bo na pewno nie chodzi tu o bezpieczeństwo – zabezpieczenie świetlne i przejazd zamykany dwustronnie gwarantuje to bezpieczeństwo.
 
Przecież w takiej sytuacji   powinni zainstalować tego typu dzwony na każdym skrzyżowaniu dróg, a przecież są tam tylko światła i  jakież brzęczyki dla ludzi niewidzących.
 
No myślę, że można się zwrócić z tą prośbą do Prezydenta Miasta czy do innych administracyjnych instancji czy urzędów walczących z hałasem. Masz prawo do ciszy !!!  ogromne sumy wydali robiąc wokoło torów takie betonowe zapory  chroniące nawet drzewa przed nadmiernym hałasem. A Tobie i Twojej rodzinie sprezentowali dzwon, który właściwie non stop pod oknami Twego domu  dzwoni.
 
Przecież nadmierny hałas może człowieka wyeliminować z życia. To jest swoista tortura  a rozłożona w czasie nie daje Tobie ani nikomu innemu żadnych szans. Chyba naczelnicy wiedza o tym !!!


- Może wiedzą a może nie wiedzą, może się tak bawią w "panów życia" czy w "panów śmierci", kto ich tam  wie.  Ale jeśli już dotknąłeś tych spraw, to pozwól że pokażę ci inny kwiatek. Widzisz te drzewa, zostały po nich tylko kikuty. Ktoś wszedł na działkę i wylał chyba kilka wiader trucizny i to tak silnej, że drzewa uschły. Kilka metrów dalej jest studnia, następnym razem może takie wiaderko wlać do studni.
 

Dlaczego tego faktu, nie zgłosiłeś na policję.


- Ja cieszę  się, że jeszcze żyję. Masę moich kolegów jakoś poprzepadało. Zresztą nie chcę o tym mówić.
 

Rzeczywiście coś jest na rzeczy, bo czy wiesz, że IPN oskarżył byłego komendanta MO z tego tutaj miasteczka o zbrodnie przeciw ludzkości. 
 

- Gwarantuje ci, że zostanie oczyszczony z wszelkich zarzutów, tak jak wcześniej wojewoda został oczyszczony chyba z podejrzeń o jakieś kontakty z SB. Gruba kreska Mazowieckiego mści się. W ramach zacierania śladów swoich małych czy większych  zbrodni  zniszczą każdego kto im w drogę  wejdzie. Bo przecież jeżeli sąd powie, że jesteś niewinny, to przecież na pewno tak jest. 
Ale to jest rozmowa na inną okazję.  
 
 
No tak, zaczęliśmy o Twoim jubileuszu,  50- leciu pracy twórczej, a skończyliśmy na kanaliach. Ale niestety w takich żyjemy czasach. Dziękuję za rozmowę. Pozwól, że na koniec  polecę wszystkim Twoje wiersze  "Chciałbym zapomnieć":




Rozmowę przeprowadził 

WIKTOR  CZARNIECKI 

na Szlaku Królewskim 

 w Warszawa w lutym

 2016 roku